Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
Obiecanki - cacanki

Na 30. urodziny maz sprawil mi niespodzianke jakiej bym w zyciu sie nie spodziewala. Uszczesliwil mnie Barcelona. Dokladniej rzecz ujmujac ustalilismy, ze w tym roku mam sobie wybrac termin jaki bedzie mi pasowac a on wyciagnie platikowa karte i kupi bilet do Barcelony. Nigdy nie bylam w Hiszpanii choc kiedys uczylam sie hiszpanskiego. Tym bardziej wiec niespodzianka mnie ucieszyla. Wymyslilam, ze najlepiej bedzie pojechac we wrzesniu lub pazdzierniku, gdy turystow bedzie mniej, upal nie bedzie dokuczac i ceny beda bardziej znosne. Kupilam slownik hiszpanskiego, wyciagnelam notatki ze studiow. Rozpoczelam akcje odchudzania, zbierania pieniedzy i informacji. Zaczelam szukac ludzi z couchsurfing mieszkajacych w okreslonej dzielnicy, chce mieszkac u miejscowych i poznac ludzi. Tak.... dobrze sie zapowiadalo.

Tymczasem zaczelismy sie klocic okropnie z mezem, glownie przez malego synka, i jestesmy wredni z powodu zmeczenia, niewyspania, ciaglych klopotow etc. W sobote rano chodze na silownie, w niedziele na joge. To jedyne terminy kiedy w ogole moge wyjsc sama z domu. Rano maz mowi, ze on pojdzie na silownie pierwszy, ja potem, zreszta w ogole nie powinnam isc bo mam okres (tego dnia sie skonczyl). Wrocil moj pan i wladca ok poludnia, wzial prysznic i... zrobila sie pierwsza. Moje zajecia fitness przepadly (9.30 i 10.30) a dzieciali zrobily sie marudne jak jasna cholera. Natalke mozna bylo spokojnie polozyc spac, ale malego nie dalo sie uspokoic. W takich sytuacjach jedynie spacer pomaga. No to zapakowalismy dzieciaki i jazda na dwor. Oczywiscie wsciekla bylam jak cholera a moj w ramach pocieszenia powiedzial, ze i tak mam okres, za to jutro pojde sie wyzyc na jodze. No dobra, w koncu juz po zawodach. Wspomnial tez, ze jutro musi isc do pracy ale na chwile, wieczorem. Rano mlody odstawil niezly mlyn, moj sie ubral w mundur i co? Wyszedl do pracy! Oklamal mnie, nie poszlam na joge, znow bylam caly dzien sama, wrocil o 17ej zdziwiony, ze sie wsciekam.

Dzis rano synek znow zrobil mlyn, wydarlam sie na meza a byla godzina 6a rano. Niedawno na mailu zobaczylam potwierdzenie rezerwacji lotu do Barcelony na... przyszly tydzien! I rezerwacje hotelu! Nie dosc, ze tak szybko, nie dosc ze cholerny hotel to jeszcze jade na wszystkiego poltorej dnia!!!!! Jak do jasnej cholery mozna cokolwiek zobaczyc/poznac w poltorej dnia????? Zeby rezerwacji dokonal jakis baran, czlowiek, ktory nigdy tam nie byl to jeszcze jakos bym zrozumiala, ale on tam kurde mieszkal!!!!! Zna miasto i okolice, wie co tam jest ciekawego i wie ile czasu na to trzeba a mi daje poltora dnia!!!! I jeszcze mowi, ze chce zebym odpoczela... KRETYN!!!!

Teraz finansowa ciekawostka: walczymy ze splata kart kredytowych a na te poltorej dnia wydal 300F !!!!!! Moze sie myle, ale dla mnie to bzdura jakich malo. To kretynstwo. Idiotyzm! Szperajac w necie znalazlam ceny taksowek, wstepow, metra, posilkow itp i jak latwo sie mozna domyslic potrzeba mi troche euro... (taxi hotel-lotnisko to €33).

I jeszcze: lece w srodku tyg a wracam na weekend, czyli mam "odpoczywac" by wrocic do bajzlu pelna geba, na weekend z dzieciakami i mezem...

Mam ochote go udusic. Odpoczac w poltorej dnia...Mam w nosie takie prezenty.

 

Jestem kurewsko wdzieczna kobieta, wiem!

poniedziałek, 13 czerwca 2011, panijeziora1

Polecane wpisy

  • Moja kolekcja

    Kiedyś kiedyś wieki temu, czyli będąc brzdącem ubranym w białą sukienkę komunijną dostałam w prezencie swoją pierwszą biżuterię. Był to łańcuszek złoty, kolczyk

  • Syneczek

    Nic dodac, nic ująć...

  • Synek juz jest

    Zaczne od pochwalenia sie. Czym? Niczym. Kim? Synkiem!!! Dokladnie tydzien temu urodzilam synka, na imie ma Patryk, jest slodziutkim olbrzymem - 4,570kg zywej m

Komentarze
mama_pietruszki
2011/06/13 18:48:18
No fakt, ja spędziłam w Barcelonie tylko 1 dzień i to był bieg. Szkoda że tak to załatwił, taki fajny prezent mógł być. ALe i tak ciut zazdroszczę - ja przez ostatnie 10 miesięcy byłam poza domem maks. 5 godzin...