Liczniki
czwartek, 31 marca 2011
Znikające blogi

Ponieważ pół nocy nie spałam a dzieci już załtwione (przynajmniej chwilowo), postanowiłam uprzyjemnic sobie poranek kubkiem kawy i blogami, które odwiedzam od kilku lat, które lubię itd. Niestety kolejne blogi znikaja... Z jednej strony sie nie dziwię, sama piszę rzadko bo nie ma czasu, bo nie ma chęci etc. Ale jednak smutno się robi, gdy kolejne osoby mówią pa-pa na stronach prowadzonych przez siebie od lat. Mimo, że nigdy nie widziałam ich autorów na oczy to uczestnictwo w ich życiu wytworzyło pewną nić przywiązania. Tak - przywiązania a nie - przyzwyczajenia. Proszę nie mylić pojęć. I to nie tylko ja tak mam. Już kilkakrotnie w sieci czytałam komentarze ropaczliwie smutne wiernych czytelników błagających o jeszcze kilka notek znudzonego autora szykującego się do zamknięcia bloga. To chyba nowe zjawisko emocjonalno-społeczne. Zastanawiam sie skad biorą się takie uczucia, z czego to wynika. Wirtualne więzi. Nie spotkałam się dotąd z tym zagadnieniem w literaturze psychologicznej. Hmmm...

09:27, panijeziora1
Link Komentarze (1) »
środa, 30 marca 2011
Moja kolekcja

Kiedyś kiedyś wieki temu, czyli będąc brzdącem ubranym w białą sukienkę komunijną dostałam w prezencie swoją pierwszą biżuterię. Był to łańcuszek złoty, kolczyki i pierścionek. Co się stało z łańcuszkiem nie pamiętam. Pierścionek oddałam na Wielką Orkiestrę, bo akurat nie miałam pieniędzy. A kolczyki.... hmmm Mama zaprowadziła mnie do kosmetyczki na przebicie uszu. Nie było wówczas pistoletów, więc tradycyjnym sposobem igły i spirytusu wycierpiałam się okropnie. Moje uszka nie były szczęśliwe z ich okaleczania... Porobiły mi się wielkie wory ropne wielkości sporej fasoli. Budziłam się rano umazana ropą i krwią. Mama nie dawała za wygraną i nosiłam sprezentowane kolczyki nadal. W końcu pozwoliła mi je ściągnąć by wyleczyć uszy. Szybko okazało się, że dziurki zarosły... W efekcie miałąm uszy przebijane 3 razy czego rezultatem była wiedza, ze nie mogę nosić metalu ani srebra, jedynie czyste złoto. A to pech, bo złota nie lubię a czysty kruszec był drogi jak diabli. I tak walka o kolczyki zakończyła się zarośniętymi ponownie dziurkami ku mej wielkiej uldze.

Na studiach w ramach prezentu kupiłam koleżance kolczyki srebrne, takie jak lubi. Nagle spodobały mi się bardzo i pomyślałam, ze może by tak spróbować jeszcze raz... Spróbowałam włożyc sobie jeden do ucha i... cud! Jedna dziurka nie zarosła! Ale druga owszem. Wzięłam więc igłę i przez 5 godzin przebijałam ucho. Udało się, ale bolało tak, ze o żadnym wkładaniu kolczyka nie mogło być mowy.

Trzy lata temu poszłam do kosmetyczki przebić te nieszczęsne uszko... I wiecie co? Kupiłam kolczyki za funta! Zwykły metal byle jaki i nic nie uczula! Srebra i złota nie próbowałam. A po co?

Dziś kolekcja kolczykó urosła i rośnie nadal. Postanowiłam się podzielić :)

kolczyki

Tagi: kolczyki
16:33, panijeziora1 , Mój kącik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 marca 2011
Syneczek

syn

Nic dodac, nic ująć...

17:39, panijeziora1
Link Komentarze (4) »
Tort

tort

 

 

Takiego torta zrobiłam na urodziny miłemu. Lubie piec i piekę często,ale torta robiłam pierwszy raz. Ciasto jak ciasto, krem eksperymentalny a zdobienie nigdy mi nie wychodziło. Ale i tak jestem dumna. Jedliśmy go zamiast śniadania, obiadu i kolacji :D

 

Sto lat, kochanie!

17:37, panijeziora1
Link Dodaj komentarz »