Liczniki
piątek, 28 sierpnia 2009
Rekordy

Ufffff Natalka skończyła 4 tygodnie! Nareszcie! To jeszcze 2 miesiące i będzie lepiej, lub, jako sąsiad stwierdził: jeszcze 3 lata i będzie super. Pocieszny.

Statystyka Natalki:

  • w ciągu pierwszego miesiąca życia zużyła 280 pieluch (to podobno nawet mało jak na statystykę noworodkową),
  • maksymalnie przespała 6 godzin ciurkiem! (dzięki Ci, Panie Boże i prosimy o jeszcze...),
  • maksymalnie wypite 200ml mleka plus 60ml herbatki za jednym posiedzeniem (ma się spust po tatusiu...)

Jakoś przeżyłyśmy miesiąc pierwszy choć łatwo nie jest. Nie umiem na pocztę dojść od 3 tygodni na przykład, ponieważ poczta jest czynna od 10.00 do 15.00 a Natalka skutecznie w tym czasie rozrabia a jeśli akurat nie, to pada tak, że nie da sie wyjsc (zwłaszcza, ze mam aż jedną parę gaci i nie mam ochraniacza przeciwdeszczowego na wózek a na zakupy nie wiem kiedy uda się wyjść...). W sumie to czuję się ostatnio jak taka fajtłopowata kura domowa, od ponad tygodnia usiłuję odkurzyć dom a jedyne, co utrzymuję w czystości to kuchnia (i tak dobrze), je jak miły mnie nakarmi...

No to lecę coś porobić sensownego, czyli poganiać ze ścierką w ręce póki mała śpi.

14:54, panijeziora1 , Natalka
Link Komentarze (5) »
czwartek, 20 sierpnia 2009
NHSu ciąg dalszy...

Wczoraj odwiedziła nas pani healtj-visitor. Zrobiła na mnie wrażenie bardzo miłej wieśniaczki i wkurzyła jak cholera. Pozwólcie, ze wypuktuje mniej więcej przebieg wizyty:

1. Na dzień dobry pani podziękowała mi za to, że nie potrzebuję tłumacza podczas wizyty a to służbie zdrowia pozwala zaoszczędzić dużo pieniędzy (a potem pomyślałam, że rodakowi nie pozwoliłam zarobić tylko dlatego, zeby Angielka nie miała mnie za tępą idiotkę).

2. Powyciągała masę ulotek i kazała je poczytać w wolnej chwili (taaaaa...).

3. Mam w domu dziecko od 3 tygodni a pani mi tłumaczyjak się mleko przygotowuje..., szczególną uwagę zwróciła na mycie rąk, chociaż po wejściu do nas rąk nie umyła!

3. Wypytała o przebieg porodu tylko dlatego, żeby posłuchać, bo przecież papiery ma a tam wszystko jest czarnym na białym wypisane...

4. Zapytała czy piję, palę, ćpam lub biorę jakieś leki uspokajające. Zapytałam co by było, gdybym powiedziała tak - jakie wtedy jest postępowanie. NA to pani rzekła, ze wówczas ona to zgłasza odpowiedniej insytytucji. A co dalej to ona już nie wie...

5. Zapytała czy odczuwam obniżenie nastroju, czy popłakuję itp. Czyli czy mam deprechę. A jeśli powiem tak, to co? Cytuję odpowiedź: All what we can do is just listen. We cannot help, we can listen. Myślałam, ze utłukę!

6. Teraz nastąpił punkt, w którym chciałąm kobietę wywalic z domu. Całe szczęście, ze miły był przy tym. Maleńka się obudziła, wiec zmieniłam jej pieluszkę i wyszłam z pokoju w celu przyszykowania butelki. W tym czasie mała miała zostać zważona. Wracam patrzę... a ta idiotka, która ma wszelkie uprawnienia do pracy z niemowlętami i rodzinami, która jest zawodową pielęgniarką trzyma moją córcię jak szczeniaka i wywija ją na wszystkie wstrony a mój miły w szoku stoi i cisza! Wrzasnęłam na babę, zeby chociaż bioderka trzymała a ona, ze nic sie nie dzieje, ze tak sie robi, że to standart!!!!!!!!!!!!! Zabrałam jej małą, sama położyłam na wadze. A potem była walka, bo ja nie chciałam, zeby jej dotykała a ona mi jej nie chciała oddać po tym, jak zabrała ją z wagi. Co za durna baba! Natalka z tego wszystkiego zrobiła siusiu a baba postanowiła bez mojej zgody ją przewinąc. Delikatna to ona nie była a mi nic nie pozwoliła zrobic! Istny horror! Nie mogliśmy się doczekać kiedy wreszcie sobie pójdzie te durne babsko. Żałuję, ze nie umiem przeklinać po angielsku. Muszę się nauczyć jak być wredną w tym języku...

 

Tak się skończyłą kolejna przygoda z NHS-em. Następna za miesiąc. Nie dam nikomu dotknąć Natalki. Zastanawiałam sie nad pójściem do pracy jak mała będzie mieć jakieś 3 miesiące. Ale patrząc na to jak pielęgniarki obchodzą się z dziećmi czy położne, to co się dzieje w żłobkach! Jak mam ją z kimkolwiek zostawic, jeśli tu się tak traktuje tak małe dzieci??? Zła jestem. Durna baba!

 

 

Plus jest taki, ze w ciągu tygodnia Natalka przybrała na wadze ponad 300g! Waży już 4500kg i zaczyna mi się nie mieścić w przewijaku...


19:11, panijeziora1 , Natalka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 sierpnia 2009
Żarłacz biały

No jasne!!!! Wiedziałam, ze tak będzie! Skoro blox ostatnio działał bez zarzutu to napisałam notkę, nie skopiowałam tekstu i od razu kliknęłam OPUBLIKUJ. A tu niespodzianka: błąd serwera!!!!!! WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR !!!!!

Zatem w skrócie co chciałam powiedzieć brzmi tak:

DR FLY dziękuję za linka! Już nie dam małej miodu. Naczytałam się o samych pozytywnych stronach miodu już od pierwszych dni, rozmawiałam z rodzicami, którzy tak karmili swoje dzieci itp itd... Jedyny minus jaki znalazłam to to, ze podrażnia gardełko. I tyle. Glukozy póki co nie udało mi się znaleźć, płynna jest tu dostępna tylko na... receptę. Z herbatek udało mi się dostac w polskim sklepie rumiankową od pierwszego tygodnia życia i tyle. Mała do tej pory wypijała 60-80ml mleka a teraz 140-160ml ! Taki skok w ciągu tygodnia! Jak berbec niespełna trzytygodniowy może tyle jeść! W dodatku po dwóch godzinach krzyczy o jeszcze! Mojego mleka nie uzbieram juz nawet na jeden pokarm dziennie, niestety, a sztuczne jej nie syci. Na noc więc dodaję odrobinkę kaszki do butelki i w efekcie śpi 4 godziny, raz nawet przespała 5!!!!  Moja mama opowiadała, że tak się z moim bratem męczyła - chłopak był wiecznie głodny i w efekcie w drugim tygodniu wcinał kaszę manną... Co prawda nie zamierzam już dawać Natalce manny, ale jej obżarstwo mnie przeraza. Dziewczyna z niej ogromna, waży 4500 jak ją mierzyłam wyszło mi 59cm i zaczyna się nie mieścić w takim nosidełku dla noworodków, które jest w wózku (zostało za główką około 5cm miejsca i jak nie podkurczy nóżek to nie umiem jej wyjąć). Poza tym siłe ma po tatusiu. Złapała mnie za palec dwoma rączkami i podciągnęła się! Tak! Zrobiła brzuszek! Mając proste nóżki (prawie) podciągnęła na rączkach całą górną część ciała! Wybaczcie, ale ja tak nie umiem... Główkę trzyma prosto już całkiem długo a chwyty ma idealne na ściankę wspinaczkową!

Jestem z niej dumna.


12:54, panijeziora1 , Natalka
Link Komentarze (3) »
sobota, 15 sierpnia 2009

Jakiś czas temu obejrzałam pewien film. Niezwykły film. Jego wyjątkowość polega na tym, że nadal o nim myślę, mam go w pamięci, sceny śnią mi się po nocach (nie dosłownie, bo prawie nie śpię, tak na marginesie). Innymi słowy to film, który walnął mnie w łeb. Brzmi nieelegancko? I dobrze, bo tylko tak można oddać odczucia po obejrzeniu tego filmu. Dla mnie dobre kino, to takie które właśnie wali w łeb, nie pozwala zasnąć i pamieta się o nim bardzo, bardzo długo.

A mowa o filmie pd tytułem "Changeling" w reżyserii Clinta Eastwooda. Kiedyś tego pana nie lubiłam, kojarzył mi się z westernami i miną gościa, na którego wolę nie patrzeć. Aż któregoś razu obejrzałam jakiś film w jego reżyserii, potem jeszcze jeden i jeszcze jeden i zakochałam się w jego twórczości. Po pierwsze okazało sie, że facet ma zdolności komediowe, a po drugie, że filmy w jego reżyserii nigdy nie są z gatunku łatwych i przyjemnych, a wszystkie mają bardzo specyficzny klimat. "Changeling" opowiada historię prawdziwą i bardzo trudną. Trudność ta polega przede wszystkim na wielowątkowości opowieści. Główny wątek pokazuje niejako przy okazji inne, ale nie mniej skomplikowane i ważne tematy. W tym filmie mamy wszystko za wyjątkiem wątku miłosnego (sic!), czyli: zbrodnię, karę, politykę, kościół...

Właściwie nie jestem w stanie Wam opowiedzieć nic więcej na temat tego filmu. Musicie go zobaczyć sami, bez tego ani rusz. Spróbuję wstawić tu trailer, może się uda, ale i tak musze powiedzieć, że nie pokazuje on w całości istoty filmu a jedynie jego zarys. Sedno sprawy wciąż pozostaje niespodzianką.

 


16:19, panijeziora1
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 sierpnia 2009
NHS i noworodki

Korzystając z okazji smu maleńkiej wpadam na chwilkę by zaraz potem samej się zdrzemnąć... Kilka słów o opiece NHS-u nad noworodkami, czyli brytyjskiej służbie zdrowia.

Po urodzeniu się maleństwa w piątym dniu, dziesiątym i 14tym życia maleństwo położna waży i ogląda, sprawdza też jak mama sie czuje, jak goi się brzuszek, krocze, cięcie po cesarce, jakie kupki robią oboje, jak mama krwawi, czy oboje dobrze jadają, czy nikogo nic nie boli etc. Położna na początku przyjeżdza do domu malca a potem to już trzeba samemu pupę ruszyć. Poza tym odwiedziła nas pani, która jest health-visitorem i za tydz odwiedzi nas ponownie. Ona zajmuje się sprawdzeniem jak rodzice opiekują się malcem, czy stwarzają mu odpowiednie warunki do życia, jak karmią itp. Ma też pomóc w nauce karmienia piersią, jeśli matka na to się decyduje.

Założenie funkcjonowania obu instytucji, ze tak powiem, jest słuszne, moim zdanie. Ale... Żadna z osób odwiedzających mnie w domu nie umyła rąk!!! Przychodzą obce osoby do berbecia kilkudniowego, wcześniej z reguły wracają one od kogoś innego i pochylają się nad nim, dmuchają, chuchają, dotykają a nawet rąk nie umyją! Oto służba zdrowia... Tym bardziej jest to niepokojące, że tutaj ogłoszono pandemię świńskiej grypy, jest masa zachorowań liczona w tysiacach a prognozy wg NHS-u nie są najlepsze... Tymczasem pani health-visitor kazała małą rozebrać i ubrać, przewinać i nakarmić a biorąc pod uwagę fakt, ze mała bardzo chciała spać to maleńka płakała non stop przez bite dwie godziny... Nie macie pojęcia jak sie cieszyłam, kiedy ta przemiła skąd inąd pani wreszcie sobie poszła.

Dziś byliśmy u położnej. Mała waży 4200kg ponad mając 14 dni!!! Mój miły jest podziębiony, ja też i na pytanie co robić z mała pani powiedziała, ze nic się nie da zrobić a tak w ogóle to nic jej nie będzie. Hmmm ciekawe... Kiedy maleńska zaczęła płąkać a ja wyciągnęłam butelkę z wodą z miodem ( w cieple nie chce przechowywac mleka modyfikowanego) położna podniosła raban ogromny i dostałam opiernicz jak sie patrzy. Otóż brytyjskie normy żywieniowe nakazują karmić dzieciaka do 6ego miesiąca tylko i wyłacznie mlekiem!!! Plus od czwartego kaszki. Żadnego miodu, rumianku, hernatek na kolki czy cokolwiek takiego! Nawet wody! No i zabroniła mi używać oliwki dla niemowląt tylko oliwy z oliwek. W sumie podsumowując to, co rekomonduje się w Polsce a co tutaj to naprawdę można zgłupieć. Dziś w polskiej gazecie przeczytałam, że jak jest gorąco to po pierwszym tyg życia można a nawet trzeba podawac niskozmineralizowaną wodę, żeby się  nie odwodniło maleństwo. Ale dotyczy to dzieci karmionych sztucznie. Tutaj mleko jest lekarstwem na wszystko.

Tyle w sprawie NHS-u. A! Jeszcze dodam, że miły pojechał do GP w sprawie przeziębienia z prośbą o antybiotyk, bo przeciez noworodek w domu itp... a pan doktor na to: w ciągu 2 tyg samo przejdzie!

Idę lulu. Buziaki...

17:04, panijeziora1 , Natalka
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 sierpnia 2009
Natalka już z nami!!!

Jak po tytule widać nasze maleństwo nreszcie jest już z nami! Długo to trwało, ale najważniejsze, że się udało i obie jesteśmy całe i zdrowe.

W skrócie opowiem o tym, co się działo zanim udało się Natalkę wydostać na ten świat. W sobotę, jak wiecie, byliśmy z miłym na induction, podczas którego sprawdzono stan małej. Wszystko było ok, więc dano nam kilka dni dodatkowych by Natalka w tym czasie sama zechciała się ze mnie wydostać. Robiliśmy z miłym wszystko byle się obyło bez sztucznego wywoływania porodu... seks, spacery, odkurzanie, potrawy pikantniejsze niz zazwyczaj a mała i tak nas olała. We wtorek był termin wywołania nieodwołalny. Byliśmy umówieni na godzinę 16ą. O 17ej dostałam łóżko w sali porodowej (nie wiem jak jest w Polsce, ale tutaj sale porodowe są jednosobowe, może w niej przebywać rodząca i dwie osoby towarzyszące, każda salka ma toaletę i prysznic, do każdej rodzącej jest przydzielony osobny zespół pielęgniarki i położnej). Dostałam oksytocynę na wywołanie skurczów, które jednak były bardzo mizerne. Rozwarcie na 4cm. O godz 22ej praktykantka próbowała przebić worek płodowy, ja się nacierpiałam jak cholera a jej się i tak nie udało. O godzinie 24ej położna przebiła worek, nigdy nie zapomnę takiego bólu, najgorszemu wrogowi go nie życzę... Zabieg poskutkował wywołaniem skurczy, czyli kolejnymi bólami. Dostałam gaz po 2 godzinach czekania, nastepne dwie godziny czekałam na epidural a anastezjolog wkłuwał się w kręgosłup ponad godzinę... byłam tak otępiała z bólu, że podczas wkłuwania 3 osoby mnie trzymały... Ulga przyszła po 7ej rano. Rozwarcie doszło do 5cm i koniec. O godzinie 14ej przy rozwarciu 7-8cm postanowiono poczekać jeszcze dwie godz i jeśli nic się nie zmieni to poród odbędzie się poprzez cesarskie cięcie. Pobrano krew z główki małej, żeby sprawdzić czy jest dotleniona odpowiednio. W końcu, po 24 godzinach na sali operacyjnej przywitaliśmy Natalkę. Żeby było jeszcze ciekawiej dostałam duszności i drgawek... Porządnie wystraszyłam ukochanego i całą ekipę lekarską.

Natalka ważyła 4.025kg! Oto ona ;-) córcia

 

Miłości moja!

Natalka dziś ma 9 dni, je co 2 godziny, chociaż dziś się postarała i spała dwa razy po 4 godziny co mamusię bardzo uszczęśliwiło. Martwię się tylko, bo ciągle ulewa pokarm a znane metody na odbicie nie działają. W sumie to jedyne zmartwienie, więc jest cudownie. A życzenia mamy dwa: chcemy być zawsze zdrowe i znaleźć Świętego Mikołaja Od Pieluch ;-) Natalka pobiła rekord świata: zużyła 4 pieluszki w trakcie jednego przewijania! Buziaki!

11:08, panijeziora1 , Natalka
Link Komentarze (7) »