Liczniki
czwartek, 11 grudnia 2008
Anglicy

Rozmowy z innymi ludźmi mogą być:
- inspirujące,                                                                                                                                                             - pouczajace                                                                                                                                                        -  nakierowujące                                                                                                                                                        - przerażające.

 Rozmawiałam dziś z pewną Angielką o mojej ciązy, o strachu związanym z jej prawidłowym przebiegiem itp. Oczywiście mnie uspokajała, że najgorsze co można zrobić to czytać o wszelkich patologiach i innych koszmarnych przypadkach/wypadkach. Po czym opowiedziała, ze jej pierwsza ciąża to były bliźniaki i nie mogła się doprosić o dodatkowe dwa usg, które wedle tutejszej służby zdrowia powinna mieć zrobione. Następna ciąża była pozamaciczna, rozwijający się płód uciskał na żołądek, wdał sie stan zapalny przewodu pokarmowego i w ogóle były cyrki a tutejsi lekarze... zalecili masaże brzucha, żeby płód przepchnąć do macicy... Ciąży oczywiście nie donosiła, prawie przypłaciła to życiem a potem lekarze kazali zrobić jej mężowi wasektomię... Zamiast się babką zająć to skazali ją na brak kolejnych potomków, bo tak najprościej... a oboje z mężem marzyli o piątce dzieci... ehhhh

 

Rozmawiałam też z ciekawym człowiekiem. To pierwszy Anglik, jakiego poznałam, który zna jakiś język oprócz swojego (biegle hiszpański i francuski). Spędził masę czasu w Ameryce Południowej i Środkowej. Zwiedził Azję, teraz planuje Afrykę. Co istotne, jego wypady nie trwają dwa tygodnie ale kilkanaście miesięcy. W sumie ponad 6 lat spędził w Gwatemali i uważa ten kraj za najpiękniejszy na świecie. W Polsce też był a do Rosji... nie chcieli go wpuścić.

Bardzo chciałam wyciągnąć z niego trochę opowieści, porozmawiać po hiszpańsku i w ogóle wykorzystać okazję spotkania z kimś takim. Niestety krótko pracowaliśmy razem i nie mieliśmy jednak takiej okazji. Mam nadzieję, że jeszcze go spotkam. Tacy ludzie zawsze mnie fascynowali. Wzbudzają podziw i szacunek. I zazdrość... bo też bym tak chciała... oni sa wolni, oni mogą, a mnie wiecznie coś trzyma... I tęskno za dawnymi wojażami, choć nie były aż takie dalekie, jednocześnie snuję już kolejne plany gdzie pojadę z Maleństwem... A pojadę na pewno!

 

20:20, panijeziora1 , Początek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2008
Pa pa Egipcie...

                    Scena 1.

Późnym wieczorem mój miły w zasadzie w pół-śnie nagle mówi: wiesz, to dobrze, że będziemy mieli dziecko. Zawsze tego chciałem tylko musisz się nauczyć ciasta piec. --> w efekcie od brata pod choinkę dostanę robota kuchennego.

                   Scena 2.

Łazimy między regałami w największym z okolicznych supermarketów, szukamy, przebieramy, wybieramy i inne takie. Obok nas przechodzi młoda kobieta, elegancko ubrana z duuuuuuuuuużym brzuchem. On: kochanie kiedy będziesz miała taki brzuszek?

 Jaki on cudowny, dumny tatuś ;-)

D ziś pojechał na wakacje do Egiptu. Ja jednak zrezygnowałam. Nie chciałam by słynną zemstę faraona odczuło Maleństwo, wolałam nie ryzykować, czego za żadną cholerę nie potrafi zrozumieć moja mama. Dziwne. Wycieczka zmarnować się nie mogła, w końcu trochę to kosztowało a i miły po prostu potrzebował odpoczynku. Tym sposobem marznę sobie na zamglonej wyspie a mężczyzna byczy się z kumplem na basenie pijąc darmowe drinki z palemkami. Żeby nie było: nie mam mu tego absolutnie za złe. Niech odpocznie i niech pośpi, jak wróci czeka go praca i wstawanie o 1.30 w nocy...

P.S. zjałabym coś.... 

19:36, panijeziora1 , Początek
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 listopada 2008
Wielkie G
Pod koniec września będąc w Polsce dostałam od mojej przyjaciółki śliczną piżamkę z żółtymi żyrafami z przodu i na pupie. Tło żyrafek jest różowe. Dostałam ją bo nie znoszę różowego, ale lubię żyrafki. Przez ostatnie dwa tygodnie ponad nie wkładałam jej. Zrobiłam to przed chwilką. I chyba się popłaczę... JEST ZA CIASNA W BIUśCIE!!!! A nie była nawet dopasowana za bardzo... Boję się co będzie dalej, zwłaszcza gdy pojawi się mleko. Gdzie ja w tej cholernej Anglii znajdę stanik rozmiaru G ????
Poza tym dziś czuję się fatalnie, wszystkie zapachy mnie drażnią, w brzuchu mam jakąś nieokreśloną rewolucję i marudzę tak, że mój mężczyzna wziął nadgodziny w pracy. Nie mam mu tego za złe, naprawdę. Staram się jak mogę, ale jak tu udawać radosny nastrój kiedy przez cały dzień cię mdli i nic nie smakuje? Ale jutro będzie lepiej, na pewno będzie lepiej.
18:59, panijeziora1 , Początek
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 listopada 2008
For Dad

Hurraa!!! Od dwoch dni nic mnie boli a zemdlilo dwa razy!!! Jak cudownie!!! Moj mezczyzna na te zmiany patrzy z niedowierzaniem - jak to mozliwe. ze jego kobieta nie marudzi?

Odwiedzilismy znajomych w Nottingham. Na czyms w rodzaju rynku bylo cos w rodzaju kiermaszu swiatecznego. 90% budek to Niemcy z ichnimi zabawkami, ozdobami, rzezbami, kielbasa (maly kawaleczek boczku za 12 funtow przerazil nas ogromnie), i ... piernikami. Zawsze lubilam kolorowe duze pierniki, takie jak w Krakowie na Rynku mozna kupic. Oczywiscie nie tylko tam, ale to glownie z Krakowem mam wspomnienia piernikowe. Stanelam przed budka i zazadalam pierniczka z napisem: For Dad. Towarzystwo sie usmialo, ale tatus byl szczesliwy. Bylo tez lodowisko i choc bardzo chcialam sprobowac obic sobie tylek, bo nigdy nie mialam okazji sprobowac lyzew (bez polskich znakow paskudnie to wyglada) to mi nie pozwolono. Zreszta znajomi usilnie namawiani przez tatusia nie dali sie jednak namowic, w zwiazku z czym tatus skapitulowal. Trudno - za rok poobijamy sie na pewno ;-)

Dowiedzielismy sie przy okazji odwiedzin, ze agencje nieruchomosci nie chca wynajmowac nic parom z malym dzieckiem. Tu, gdzie mieszkamy obecnie jest nam dobrze, ale ciasno we dwojke. Musimy sie przeprowadzic, po prostu musimy. I to zanim maluszek bedzie z nami. Wynajecie domu z dwoma sypialniami to koszt taki jak splata kredytu hipotecznego, czyli nie bardzo jest to oplacalne. Lepiej kupic. Ale brakuje nam troszke pieniazkow... jakies 10 tys funtow a na pomoc rodzin nie mamy co liczyc... Cos trzeba wymyslic i to szybko. Tylko jeszcze nie wiem co.

Inna rzecz pozytywna: dostalam ksiazke z podaja i zamierzam spedzic weekend zaczytujac sie popijajac przy tym hebatke owocowa. Jak przeczytam to sie z wami podziele opinia, obiecuje. A teraz czas na sniadanie.

08:15, panijeziora1 , Początek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 listopada 2008
Tydzień 5.
Dziś wreszcie lepiej się czuję! Hurraaaa!!!! Wiecie jaka to radośc jak smakuje jedzenie? Jajko na twardo z majonezem plus kanapeczki z szyneczką - niewiarygodna radośc ;-) Nos co prawda boli, skóra schodzi olbrzymimi płatami, ale to nic, przecież sie zagoi. Martwi mnie troche katar, bo nie chce ustąpić z pola walki a jedyne krople na niego skuteczne są raczej nie polecane kobietom w ciąży. Ale ryzykuję... wymyśliłam, że mniej maleństwu mogą zaszkodzić krople do nosa niż moje nieoddychanie. Mam rację, prawda? Powiedzcie, że tak...
Boli mnie fakt, że nie mam, za przeproszeniem, żadnej baby obok siebie. Nie mam z kim pogadać. Mama daleko, babcia dawno nie w temacie, koleżanki też daleko. Te dzieciate, oczywiście. Buszę wiec po sieci na wszelkiego rodzaju forach, piszę maile do nieznanych sobie osób, czytam blogi innych mam, a wszystko po to, by poczuć jakąś babską więź, babskie wsparcie. Owszem mój ukochany jest tak troskliwy, że aż mi głupio... podsuwa pod nos wszelkie słodycze, owoce, głaszcze, tuli, całuje, znosi moje narzekania, których przybywa, nie krzyczy kiedy nie daję mu spać... to prawdziwy skarb. Ale jednak baba by się przydała.
Martwi mnie jeszcze jedna rzecz - finanse. Ponieważ straciłam poprzednią pracę a boję sie zaczynać nową ze względu na to, że oferowane posady przez agencje pracy z reguły sa fizyczne, zostaliśmy z jedną pensją. Na szczęście nie jest to mała pensja, jednak mamy trochę długów, a wydatki będą tylko wzrastać... W dodatku idą Święta, które nigdy nie są tanie. Do żadnego zasiłku w związku z ciążą nie jestem uprawniona, ponieważ często zmieniam pracę. Każdy zasiłek ma w swoim kryterium wymagania dotyczące ilości przepracowanych tygodni. Koszmar. Coś trzeba wymyślić, ale nie wiem co. Spróbuję poszukać jakiejś pracy jak tylko się porządnie wyleczę i zanim brzuch urośnie. Będę musiała pracować nie powiadamiając pracodawcy o ciąży - inaczej od razu mnie zwolni tłumacząc się, że nie jest w stanie zapenić mi odpowiednich warunków... takie są uroki pracy przez agencję, niestety.
W ramach pocieszenia wymyśliliśmy wraz z moim mężczyzną, że należy się przekwalifikować. I co? I zaczynam niedługo kurs księgowości. Ciekawe co z tego wyjdzie. Oby coś dobrego - nie ma innego wyjścia. A poza tym kobiety w ciąży szybko się uczą ;-)

UPDATE: ponieważ dziś mam imieniny dostałam górę prezentów od miłego, nie macie pojęcia jak mi miło.
11:28, panijeziora1 , Początek
Link Komentarze (3) »
piątek, 21 listopada 2008
Kiszka

Bylam wczoraj w pracy. Udalo sie tak pokombinowac, ze nie dzwigalam za duzo. Ale przeziebienie plus odmienny stan zrobily swoje - bylam wykonczona po dwoch godzinach. Gdy konczylam prace o 22ej powiedzialam o swoim stanie szefowi zmiany.  Zazartowal : tak? a jak to sie stalo? Angielskie poczucie humoru...

Mialam dzis pojsc na 6 rano, ale moj mezczyzna mi nie pozwolil - kazal lezec w lozku i zdrowiec. Wiem, ze ma racje, ale to oznacza utrate pracy. Efekt jest taki, ze zostajemy z jedna wyplata na zycie, dlugami i zwiekszonymi wydatkami. Uroczo. Cos trzeba wymyslic.

Nie bede sie tym teraz martwic. Musze byc zdrowa, zeby fasolce nic sie nie stalo.

Trzymajcie za nas kciuki, za nas oboje. 

18:04, panijeziora1 , Początek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 listopada 2008
Ups...

Pierwsza wizyta u GP zaliczona. Pogratulowal i ... w zasadzie tyle. Opowiedzialam mu cala historie jak sie staralam, ze bralam hormony, ze endometrium male, ze jestem przeziebiona o on na to, ze grunt, ze sie udalo. I doslownie tyle. Umowil mnie na wizyte z polozna tuz przed swietami. Kazal jesc kwas foliowy i witamine b2. A co z bolacym gardlem? Dzis ide do pracy. Az sie boje. Po pierwsze jest tam zimno a po drugie mam dzwigac ciezary... pewnie jak na wejsciu powiem Robowi, zem w ciazy toi tak mnie wywali...

Gardlo mam zawalone, raz mi zimno, raz goraco, nie wiem co robic. Czuje sie jakby mnie czolg przejechal i naprawde sie obawiam o fasolke.

Coz... ide sie polozyc zanim wyjde do pracy. Zdrowka mi zyczcie, prosze ;-) 

13:14, panijeziora1 , Początek
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 listopada 2008
niewyspany tatuś

Obudziłm się około 6ej i dawaj przekręcanie się z prawa na lewo, z lewa na prawo, na płasko, na wspak i na ukos... Tatuś koszmarnie niewyspany.
Ciekawe czy dziś już pójdę do pracy? Ciekawe czy dam radę stać na nogach przez 8 godzin? Ciekawe jakie prawa mi przysługują pracując przez agencję? Pogmatwane to strasznie. W każdym razie przynajmniej dziś nie będe tak marudzić jak wczoraj. Taką mam nadzieję ;-)

UPDATE: niedowiarek jestem i zrobilam trzeci test. Potwierdzil fasoleczke ;-) 

11:31, panijeziora1 , Początek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 listopada 2008
Pewność
Dziś mnie absolutnie nic nie boli. Tylko piersi okropnie bolały gdy się rano obudziłam. Mam metaliczny posmak w buzi. Jednak miły zaszczepił we mnie wątpliwość czy aby na pewno jestem w ciąży. Przecież testy się mylą, przecież brałam hormony, przecież brak miesiaczki jest u mnie normą, przecież te skręty i bóle brzucha mogą byc właśnie dlatego, że miał być okres a go nie ma...
Tak się cieszę, takie ogromne plany robię, całej rodzinie opowiedziałam o kontynuacji naszych cudownych genów i jeśli, nie pozwól Boże, okaże się, że sama sobie tę ciążę wymyśliłam, to chyba się załamię...
Jak mam wytrzymać do czwartku? W czwartek dopiero dowiem się na pewno... to jeszcze 4 dni... Jutro kupię tonę testów i dosłownie je zasikam! A co!
Niech mnie ktoś pocieszy...
15:58, panijeziora1 , Początek
Link Dodaj komentarz »
c.d.
Znow spac nie moge... mdli mnie, brzuch mniej boli, ale ruszac sie ciezko. Zdjecie stanika bylo traumatycznym doswiadczeniem... Moj mezczyzna zrobil sie dzis bardzo przytulny. Mialam dzis prawdziwe szczescie mogac tulic mu sie w ramionach przez caly bozy dzien. Oby jutro juz nie bolalo.
00:54, panijeziora1 , Początek
Link Dodaj komentarz »